Górą zające!
Wprawdzie na wyjazd zabraliśmy zapas czytadeł, ale wpadła mi też w ręce* książka Pawła Pawlaka "Nie bój się, dziadku!". Studium lęku przedstawione z wdziękiem i pomyślunkiem. Czasami zastanawia mnie, jak to się dzieje, że plastycy piszą lepsze książki niż paru literatów, ale potem przypominam sobie o Iwonie Chmielewskiej i dociera do mnie, że - tadam! - zdolności, wrażliwość i intelekt nie są rozdzielane według wykonywanych zawodów.
"Nie bój się, dziadku!" traktuje o małej, bojącej się własnego cienia zającównie ("niedozającu", jak pogardliwie mówi dziadek), która konfrontuje się ze swoimi lękami i strachem (bo są to dwie różne rzeczy: strach czujemy w obliczu bezpośredniego zagrożenia, lęk jest nieokreślony i pojawia się "na zapas"). Fantastyczna jest w tej książce jej wielowymiarowość - tak w warstwie słownej (nieprzypadkowo wybrana bohaterka - zając łączony jest w naszej kulturze ze strachliwością. Sam tekst zawiera wiele onomatopei przez co świetnie czyta się go na głos), jak ilustracyjnej. Warto przyjrzeć się każdej stronie, żeby powynajdować ukryte tam przez autora smaczki. Jestem entuzjastką sceny powitania z dziadkami, bo bawi mnie zdezelowany włącznik światła, łatana barierka na schodach i wiszącą na ścianie dubeltówka (jak wiadomo, zgodnie z prawidłami sztuki, jeśli na ścianie wisi strzelba, to musi wypalić - i to jest w książce dość przewrotnie pokazane). Dzieciaki mają wiele frajdy z wyszukiwania strasznych cieni, których boi się bohaterka, obserwowania metamorfozy pokoju, w którym nocuje (dziadek zając ma pokój myśliwski!) i znajdowania rekwizytów, które już wcześniej zagrały. Obrazy w książce tworzą przemyślnie skomponowaną całość, otwierającą tekst na nowe znaczenia (wiecznie odcięta ekranem od bliskich mama, pozornie idylliczne miasteczko, w którym czai się niepokój). Najbardziej udana w "Nie bój się, dziadku!" jest wielość ważnych tematów, będąca świetnym punktem wyjścia do późniejszego wspólnego przegadania. I o radzeniu sobie ze swoim cieniem, i o nie zawsze łatwych relacjach, i o wybaczaniu sobie słabości, i o znajdowaniu (a może bardziej: budowaniu) tego, co jest w nas mocne. Samo dobro. A jeszcze można zrobić teatrzyk cieni. Zaprawdę, zadbajcie, żeby i u Was ta książka się niespodziewanie zmaterializowała!
Paweł
Pawlak "Nie bój się, dziadku!", Wydawnictwo Wilga.
Pawlak "Nie bój się, dziadku!", Wydawnictwo Wilga.
*) Powiadam Wam, nie mam nic wspólnego z jej pojawieniem się, musiała sama przypełznąć.


Komentarze
Prześlij komentarz